Lektura rodowodu Jezusa działała na mnie przez długi czas dokładnie tak samo, jak czytanie książki telefonicznej. Mimo komentarzy do tego fragmentu i wyjaśnień dotyczących poszczególnych osób wymienianych w rodowodzie, czułam że ciężko jest mi zagłębiać się w ten gąszcz przedziwnych imion. Gdy spojrzałam na dzisiejsze czytania, było podobnie- nie miałam ochoty mierzyć się z tym wyzwaniem…

Nie wiem, czy zdarzało Wam się czytać streszczenia szkolnych lektur (ja uczciwie przyznaję, że nie udało mi się przebrnąć przez „Chłopów” ;) ). W pewnym sensie takim streszczeniem stały się dla mnie słowa z pierwszego wersetu ewangelii wg św. Mateusza: „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama”. Tylko tyle i aż tyle – kwintesencja. Jezus, Syn Boży. Syn Dawida i syn Abrahama. Potomek ludzi, którzy wcale nie byli idealni albo wprost – popełniali grzechy. Bóg, który nie bał się wejść w to, co po ludzku pogmatwane i ciemne, a stając się częścią takich historii, mówił w jakimś sensie: „Kocham cię niezależnie od wszystkiego”.

Jezus, syn Dawida, syn Abrahama. Jezus, Syn Boży. Jezus, wchodzący w prawdziwe życie prawdziwej rodziny, nieidealnej i pełnej ludzkich błędów i potknięć. Taki właśnie Jezus mówi mi: JESTEŚ KIMŚ. Nie jesteś znikąd, nie jesteś z przypadku. Jesteś córką konkretnych ludzi, osobą która nieprzypadkowo urodziła się w konkretnym miejscu i konkretnym czasie. Jesteś córką Boga, jesteś synem Boga, jesteś ukochanym dzieckiem. To jest twoja tożsamość i coś, czego nie zmieni żadne życiowe wydarzenie i żadne twoje wybory. Tak, jak od chwili narodzin masz zielone oczy i zaprogramowane metr sześćdziesiąt wzrostu (ech, choć chciałoby się więcej ;) ), tak samo od chwili chrztu świętego należysz do Bożej rodziny.

Jesteś KIMŚ. Jesteś Bożym dzieckiem. Możesz w to powątpiewać za każdym razem, gdy popełnisz grzech lub ulegniesz słabości. Możesz starać się udowodnić Bogu, że na to zasługujesz, pokazując Mu długą listę dobrych i lepszych uczynków. Ale dopóki tak będzie, dopóki będziesz myślała, że Jego miłość jest zależna od Twojego zachowania, dopóty będziesz czuła się jak na chwiejnej, kołysanej falami łódce. I cały Twój wysiłek będziesz inwestować w to, żeby nie wypaść za burtę…

picsart_09-08-12-45-54

Jesteś Bożym dzieckiem. Spójrz w lustro, powiedz to głośno i uwierz. Oprzyj się na tej prawdzie, stań na niej pewnie, obiema nogami. Bo to twój fundament. Bo na tym możesz budować, nawet jeśli nie do końca potrafisz, a co jakiś czas masz wrażenie, że wszystko się wali. Bo dopiero wiedząc, KIM jesteś, możesz zacząć starać się być KIMŚ WIĘCEJ. Budując na bazie tego, co dał ci Pan, stawać się dzięki Jego łasce coraz bardziej podobą do Jezusa. I cieszyć się tym wspólnym budowaniem jak dziecko.