Moja Babcia jest zdania, że każda kobieta powinna umieć samodzielnie uszyć firanki. Na szczęście nie zatrzymała się na teorii i faktycznie firanki, które wiszą w mich oknach, są naszym wspólnym dziełem. Umiejętność szycia na maszynie przydaje się zresztą w wielu codziennych sytuacjach, jak chociażby wtedy, gdy nadchodzi –

– p i e r w s z y   d z i e ń   w i o s n y.

Dziecię młodsze do przedszkola miało ubrać się kolorowo i kwiatowo. Dziecię starsze do szkoły miało pójść ubrane na zielono. Pech chciał, że zawartość szaf wyglądała zupełnie odwrotnie – i nie ma się czemu dziwić. Który chłopak ma w swojej garderobie kwieciste spodnie czy koszulki? :) Chcąc wybrnąć z sytuacji, postanowiłam szybko uszyć kwiatową pelerynę, bo przecież Superman w wersji wiosennej to nie obciach, prawda? Zabrałam się do tego tuż po siódmej rano, w ekspresowym tempie tworząc wiosenne przebranie. Jednocześnie próbowałam kontrolować proces ubierania się siedmiolatki, odchodząc co chwilę od maszyny do szycia i pomagając w szukaniu czegoś, co będzie w choć minimalnym stopniu bardziej zielone niż różowe…

Kiedy w końcu udało się wyjść z domu, mieliśmy ponad kwadrans opóźnienia. W przedszkolu okazało się, że kwiatowa garderoba w jakiejkolwiek, nawet śladowej postaci, to jednak obciach. Chłopaki noszą się inaczej, nawet w pierwszy dzień wiosny. Usiadłam zrezygnowana na schodach w szatni, trzymając w ręku efekt wykonywanej w szalonym tempie pracy. Brak przebrania był powodem do porannego marudzenia w domu, a to samo przebranie stało się powodem bardzo podobnego marudzenia w przedszkolu. Westchnęłam ciężko…

Nagle usłyszałam zwyczajne: „Miłego dnia!”.

Tylko tyle. Dobrze znane słowa. W tych okolicznościach zadziałały dokładnie tak samo, jak nieśmiałe promienie wiosennego słońca. Uśmiechnęłam się do osoby, którą znam tylko z widzenia, a która w tak prosty sposób odwróciła moją uwagę od narzekania na kolejny nieidealny poranek. Byłam zaskoczona, że ta drobna uprzejmość naprawdę poprawiła mi humor. Zrobiła mi się wiosna :)

Zróbmy tej wiosny więcej, proszę. To naprawdę nic trudnego.

Może wystarczy właśnie to – dobre słowo i uśmiech. Może wystarczy drobna uprzejmość, taka jak przepuszczenie kogoś w kolejce sklepowej. Może telefon do kogoś, z kim dawno nie rozmawiałaś albo zainteresowanie okazane komuś, kogo zupełnie nie znasz. Taka mała wiosna, małe gesty niepozorne jak zielone pączki na drzewach. Dopiero później, gdy rozkwitają, okazuje się, jak ogromny tkwi w nich potencjał. I każdy z nas może mieć w tym swój udział.