Najpierw był Kopciuszek i Śpiąca Królewna, potem – pełne magii bajki Disneya, a w końcu – Pretty Woman i Dirty Dancing. W tym wszystkim obecna wszędzie bez wyjątku, choć nigdy nie ubrana w słowa, tęsknota za miłością. Tęskona za byciem dla kogoś ważnym – na tyle, że przemierzał kolejne kilometry z jednym pantofelkiem w dłoni albo dostrzegał piękno i wyjątkowść tam, gdzie inni widzieli tylko jedną z wielu twarzy. Tęsknota za byciem kimś – nie jednym z wielu, nie częścią tłumu, ale kimś wyjątkowym, bez kogo świat nie ma sensu.

Dzisiaj w nocy będziemy śwętować ŻYCIE. Będziemy świętować zmartwychwstanie, zwycięstwo nad śmiercią i grzechem, ale przede wszystkim – Miłość. Miłość, która jest właśnie taka – jak z bajki, ale prawdziwa. Bóg wprawdzie nie biegnie za Tobą, próbując na siłę włożyć na Twoją stopę zgubiony wcześniej pantofelek. Nie narzuca się i nie działa na siłę. Ale działa w bardzo konkretny sposób – i to jak! Żadna bajka nie ośmieliła się pójść tak daleko w próbie opisania, czym jest miłość. W żadnej z miłosnych historii przeniesionych na wielki ekran, główny Bohater nie oddaje tak wiele za kogoś, kto nie może Mu zaoferować zupełnie nic, oprócz miłości przez małe „m”. Miłości zagłuszanej przez grzech i słabości, nieśmiałej i chwiejnej.

On ukochał Ciebie jak księżniczkę z bajki. Ukochał Ciebie, księżniczko, tak bardzo, że nic nie wydawało Mu się szaleństwem – ani narodziny w szopie, gdzieś na końcu świata, ani śmierć, na którą skazywano tylko niewolników i najgorszych przestępców. Poszukiwania Kopciuszka to pestka w porównaniu z ciemnymi dolinami, którymi wędrował po Twoich śladach za każdym razem, gdy biegłaś przed siebie w buncie czy rozpaczy. A pusty grób jest większym dowodem miłości niż najpiękniejszy pałac z bajki. Bo oznacza ŻYCIE – na zawsze i w radości.

To dla Ciebie to wszystko. Dla Ciebie ta Miłość – silniejsza od śmierci i grzechu. Miłość zamknięta w krzyżu Jezusa, który Bóg dopisuje do naszego życia jak znak „plus” w równaniu. Wszędzie tam, gdzie mamy braki, dopełnia je jego Krzyż, znak Zbawienia. Choćby nam się wydawało, że oddala nas od niego milion naszych „nie” i przepaść braków i ułomności  – On to wszystko przemienia. Na plus.

Skoro moc tej miłości sprawia, że Jezus przyjmuje na siebie cierpienie i znosi je bez słowa sprzeciwu, skoro jej siła przywraca do życia i bez trudu odsuwa kilkutnowy kamień sprzed grobu, to czy naprawdę sądzisz, że jakakolwiek z Twoich słabości może być dla niej przeszkodą? :)