“Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne” – mówi jedno z wezwań litanii. A moje – pomyślałam kiedyś – jest często dobroci i miłości puste. Odczuwam dotkliwy brak, a co gorsza, doświadczają go również moi najbliżsi, gdy nie potrafię dawać im dobra i miłości, bo w moim sercu panuje pustka.

Zdarzało mi się słyszeć w takich sytuacjach słowa: “Nie możesz się tak zachowywać. Musisz coś w sobie zmienić”. Mówiłam tak do samej siebie, próbując w złości liczyć do dziesięciu, by nie wybuchnąć czy siląc się na sztuczny uśmiech, nawet gdy nie miałam na to ochoty. I chociaż nie neguję wartości pracy nad sobą i swoim charakterem, wiem że popełniałam wtedy błąd. Bo skoro moje serce jest puste, to w jaki sposób mogę dawać innym dobroć i miłość? Mogę próbować coś z siebie wykrzesać, lecz najczęściej ostatecznie kończy się to poczuciem frustracji i porażki.

Gdy moje serce jest puste, mam tylko jedno wyjście – przyznać, że tak właśnie jest. Najlepsze, co mogę zrobić, to zobaczyć, czego mi brakuje i nazwać to, co jest moją pustką – nie po to, żeby się dołować, ale po to, by stworzyć przestrzeń dla Jezusa.

 

Wyobraź sobie dwie puste szklanki i dzbanek wody. Do jednej wodę nalewa się bez problemu, na drugą z kolei ktoś wylewa kolejne litry, a szklanka nadal jest pusta. Osoba próbując napełnić szklankę naprawdę bardzo się stara i nie szczędzi wody. Ale choćby podejmowała kolejne próby, nie ma szans na napełnienie drugiej szklanki. Dlaczego?

Bo jest ona jest postawiona na stole do góry dnem…

Bóg może wylewać na nas swoje dary. Może to robić w ogromnej hojności, nieustannie próbując nas napełnić dobrem i miłością. Jeśli jednak nie ma w nas otwartości, wszystko pozostanie tak jak dawniej. Jeśli nie przyznamy, że jest w nas pustka i nie wyciągniemy ku Niemu rąk, by On mógł je napełnić – nic się nie zmieni. Bóg pragnie wlewać w nasze serce miłość, ale tu potrzeba też działania z naszej strony, a przynajmniej wykonania tego pierwszego kroku: przyznania, że potrzebuje się Jego pomocy.

“O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody…” (Iz 55,1). Ktoś, komu w upale i wysiłku bardzo chce się pić, jest w stanie pobiec do źródła. A Ty? Czy czujesz się spragniona? Co jest Twoją pustką? Czego Ci brakuje? Nazwij to dzisiaj bardzo konkretnie i proś o doświadczenie sercem tego, że Bóg pragnie Cię napełniać.

ZADANIE:

Wróć myślami do pierwszego dnia rekolekcji. Stań przed Bogiem jak dziecko, szczerze, mówiąc Mu o swojej pustce i braku. Wypisz to, czego najbardziej Ci brakuje, o co chciałabyś Go prosić.