Urodził się w Grecji około 270 r. Od zawsze towarzyszyło mu pragnienie (za którym szły zresztą konkretne czyny), by pomagać innym. I to właśnie ten fakt z życia świętego został zapamiętany przez większość ludzi dużo lepiej, niż miasto, którego był biskupem (Mira) czy cuda, jakie działy się za jego życia – a one sprawiły między innymi, że jest również patronem żeglarzy i rybaków.

Święty Mikołaj, biskup, którego dzisiaj wspominamy, kojarzy się bardzo dobrze zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Od pewnego czasu jest wciągnięty, zapewne wbrew swojej woli, w spór o wyższość prawdziwego Mikołaja nad „przebierańcem” w czerwonym kubraczku. Nie wiem, co na to sam święty. Ja lubię (prawie) wszystko, co wiąże się ze świątecznym klimatem, nie przeszkadza mi więc Mikołaj z Laponii ani opowieści o elfach i reniferach. Wydaje mi się również, że walka z „podrabianym” świętym Mikołajem nie ma sensu, jeśli toczy się przeciwko a nie o coś. Oczywiście można wyłączyć telewizor na czas przedświąteczny, zasłaniać dzieciom oczy przy wchodzeniu do centrów handlowych i skrupulatnie dorysowywać wszędzie biskupią mitrę w miejsce czerwonej czapki. Może jednak lepiej wykorzystać energię do działania w inny sposób? Pomachać Mikołajowi w czerwonym kubraczku, a oprócz tego – zrobić wszystko, co się da, by Mikołajki kojarzyły się z konkretnym dobrem i by dzieci wiedziały, jakie jest ich pochodzenie?

Mam na to kilka pomysłów.

Wierzysz w świętego Mikołaja?

Tak, właśnie Ty – mój dorosły Czytelniku. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie, ile razy modliłeś się za jego wstawiennictwem? Jeśli nie, to może czas to nadrobić? Na początku warto po prostu na niego popatrzeć:

Potem – poczytać o nim trochę więcej. Może zainspiruje Cię to, że jest uznawany za cudotwórcę? Może nawiążesz z nim nić porozumienia gdy dowiesz się, że uważa się go za świętego w szczególny sposób opiekującego się rodzinami? Jeśli chciałbyś się pomodlić, polecam bardzo pomocną w takiej sytuacji litanię – to dobry sposób, by spędzić dzisiaj kilka minut ze świętym Mikołajem. Przy okazji możesz przemycić też prośbę o coś, co byłoby dla Ciebie pięknym i wyczekanym prezentem. Spróbujesz? :)

Wpuść go do dziecięcego pokoju

Gdy już pomachasz łapką do Mikołaja ze świata telewizyjnych reklam, gdy wieczorem opadną emocje związane z poszukiwaniem słodyczy w pięknie wyczyszczonych bucikach, usiądź z dziećmi chociaż na kilka minut i opowiedz o świętym, który rozdawał prezenty jeszcze zanim zaczęło to być modne ;) Mam dla Ciebie garść pomocnych gadżetów, dzięki którym ta opowieść przyciągnie uwagę małych słuchaczy.

Jeśli chcecie, możecie ułożyć prawdziwe Mikołajowe puzzle (znajdziesz tu – kilk -kilka wzorów):

A może lepszym pomysłem będzie wykonanie własnoręcznych opakowań na drobne słodkości? Jeśli tak, zajrzycie TUTAJ:

Możecie również wykonać drobne ozdoby świąteczne, a mnóstwo podpowiedzi w tym temacie znajdziecie w wirtualnym Centrum Świętego Mikołaja

Większość z tych pomysłów nie wymaga szczególnych przygotowań, nie martwcie się brakiem czasu. Do wieczora na pewno zdążycie. I jestem pewna, że święty w tym pomoże ;)

Kochaj bliźniego jak siebie samego

W tym dniu wielu z nas przygotowuje podarunki dla najbliższych – i nie tylko. Oprócz drobnych prezentów, jakimi obdarujemy nasze dzieci, warto pomyśleć o chociażby jednej rzeczy, którą zrobimy dla kogoś, kogo zupełnie nie znamy i kto nie może nam się odwdzięczyć. To może być kilka złotych wydanych w spiżarni Kasisi albo zakup koca termicznego dla dziecka z Syrii. Drobny gest, który ma znaczenie nie tylko dzisiaj, ale być może w tym szczególnym dniu jeszcze bardziej może poruszyć nasze serce.

To jednak nie wszystko. Przez ostatnie miesiąc odkrywam powoli, co kryje się w słowach: kochać bliźniego jak siebie samego. Często przynajmniej w tym, co zewnętrzne (czyli co jest konkretnym i dobrym działaniem) nie mam problemu z tym pierwszym. Gorzej jest z drugą częścią tego zdania. Czy kocham siebie samą, jeśli biorę na siebie za dużo obowiązków i zarywam kolejne noce, zaniedbując odpoczynek? Czy potrafię siebie kochać, jeśli robię miliard rzeczy dla innych, a dla siebie nie mam czasu zrobić chociażby obiadu czy ciepłej herbaty? W jaki sposób mówię do samej siebie – z miłością czy z wyrzutem? Potrafię dać sobie samej dobre słowo czy jedynie listę wymagań i wyrzutów? I jakim wzrokiem patrzę na siebie, gdy spoglądam w lustro?…

To bardzo dobre pytania na dzisiaj, bo Mikołajki są też dla mnie. Oprócz podzielenia się dobrem z innymi, mam też dziś zadanie specjalne – zrobić sobie samej mały prezent. To niekoniecznie musi być torebka z najnowszej kolekcji w ulubionym sklepie. To może być pół godziny czytania książki czy słuchania ulubionej płyty. Kto wie, może dobrym pomysłem będzie ugotowanie swojej ulubionej potrawy i zjedzenie jej bez pośpiechu, nawet przy świecach – bo jak szaleć to szaleć. Pamiętasz, kiedy ostatnio zrobiłaś coś dla siebie – bez wyrzutów sumienia i tak, żeby mieć z tego dziecięcą radość? Jeśli nie, to rzuć dziś wszystko, co może poczekać do jutra i biegnij przypomnieć sobie, jak pięknie wyglądasz, gdy szczerze się uśmiechasz :)

 

Źródła grafiki:

św. Mikołaj – https://radom.cerkiew.pl/ywot-w-mikoaja-cudotwrcy ;