Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. (J 12,3)

18 360zł – tyle wynosi roczne wynagrodzenie osoby, otrzymującej pensję minimalną w naszym kraju. Mniej więcej tyle trzeba by zapłacić w naszych czasach za funt olejku nardowego, gdybyśmy przyjęli obowiązujący wtedy przelicznik jego wartości (rok pracy robotnika). Zawahałabyś się? Czy zadrżałaby Ci ręka, zanim rozlałabyś drogocenną miksturę? Ile egzemplarzy Biblii można by za to kupić! Ilu bezdomnych nakarmić, ile dzieci z biednych rodzin wysłać na kursy językowe czy letnie kolonie… Czy miłość nie powinna się mimo wszystko trochę hamować? Bardziej kierować rozsądkiem?

Co jest Twoim drogocennym olejkiem a co głosem rozsądku, który podpowiada: „Nie ośmieszaj się, co ludzie powiedzą…”? Albo: „nie przesadzaj, nie bądź taka pobożna, jakbyś chciała świętą zostać”. Głos rozsądku lubi liczyć czas, który „marnujemy” na pomoc drugiemu albo na modlitwę zamiast zrobić coś konkretnego, coś co wiąże się ze zyskiem. Lubi też liczyć średnią z zachowań, które mieszczą się w tych ogólnie przyjętych i nie budzących zdziwienia. Rozsądek lubi liczyć.

Miłość przegrywa z liczbami. Miłość ma tylko woń olejku. Miłość ma puste ręce, bo marnuje to, co dla świata jest cenne. Ale te puste ręce dotykają Jezusa. Te puste ręce nie chcą niczego więcej – tylko relacji.

Chłodne (choć rozsądne) kalkulacje czy woń olejku? Co wybierzesz?

 

Do pobrania pdf: dzien 2