A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono. (Mk 15,47)

Potrafię sobie wyobrazić tę scenę. Potrafię wejść w nią całą sobą, bo moje serce na co dzień godzi w sobie skrajności: mogę być być pogrążona w rozpaczy by po chwili szaleć z radości.  Mogę być krańcowo zmęczona a jednak wykrzesać z siebie siłę, by zrobić coś dla tych, których kocham. Nie wiem, jak czuły się kobiety, obserwujące złożenie ciała Jezusa do grobu. Domyślam się jednak, że też mogły nosić w sobie to, co skrajne – obezwładniający, zabierający siły smutek a jednocześnie chęć działania, pomocy, podjęcia konkretnej aktywności, która będzie w stanie zmienić coś. Cokolwiek. Chociażby było to tylko przygotowanie wonności i olejków dla Tego, który odszedł.

Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu. (Łk 23,55-56)

To był dobry plan działania. To był punkt zaczepienia, coś, o czym można było myśleć w chwilach, gdy beznadzieja i smutek przypominały o Golgocie. Kobieca zaradność,  skłonność do planowania i podejmowania prób naprawiania rzeczywistości – to właśnie widzę w tej scenie. Może dlatego, że widzę w niej w jakimś stopniu samą siebie. Ja często też mam pomysł na to, w jaki sposób posklejać to, co rozsypało się w drobny mak. Biegnę z bandażem by opatrywać rany, potrafię wyczarować obiad na zasadzie „coś z niczego”, byle tylko nakarmić głodnych. Nie umiem wskrzeszać umarłych, ale mogę przynajmniej przygotować wonności i olejki, by po raz ostatni wyrazić swoją miłość i zaangażowanie. Choć w taki sposób mogę przez swoje działania zrobić coś dobrego. Bo ja muszę działać. Muszę naprawiać, sklejać i ulepszać. Po swojemu.

Mam pomysł na świat, siebie i Boga. Taki pomysł miała również Maria Magdalena i niewiasty, „które z Nim przyszły z Galilei”. Nie wzięły pod uwagę tego, że tym razem naprawianie świata to niech ich rola. W dzień szabatu nie wiedziały jeszcze, że czeka je niespodzianka. Nie wiedziały, że następnego dnia te starannie przygotowane naczynia z wonnościami i olejami wypadną im z drżących rąk i rozbiją się o ziemię, w reakcji na zadziwiającą wieść. Wszystko będzie inaczej. Nic nie wydarzy się zgodnie z planem. I to właśnie będzie najlepsza nowina i dla nich, i dla całego świata.

Dzisiaj zapewne spędzasz czas na przygotowaniach. Może pochłaniają Cię zmaganie kulinarne, może sprzątasz, a może trwasz w ciszy i modlitwie przy Panu. Może jesteś w tym podobna do kobiet, które w pewną sobotę dwa tysiące lat temu też miały głowę pełną pomysłów i planów na dzień kolejny. Cokolwiek jednak chcesz naprawiać w sobie czy w innych, w jakiejkolwiek aktywności chcesz się spalać dla większego dobra, zapytaj dziś Jego, jakie są Jego plany i oczekiwania. Możesz mieć pomysł – na świat, siebie i Boga. Ale może Jego pomysł jest lepszy?